Podsumowanie dwumeczu Lech Poznań – Breidablik Kópavogur
„Mecze z Breidablik były pełne emocji. Walka o Ligę Mistrzów przy Bułgarskiej to esencja kibicowania. Niesamowita atmosfera na trybunach, 8 goli i efektowna wygrana. Czekamy na więcej takich chwil!” — Karol, kibic Lecha
Droga Kolejorza: od Poznania po Islandię, Lech walczy o Ligę Mistrzów
Emocje sięgnęły zenitu, gdy Lech Poznań w eliminacjach Ligi Mistrzów stanął naprzeciw islandzkiego Breidablik Kópavogur. Jako kibice Kolejorza w Poznaniu stworzyliśmy niesamowitą atmosferę – od pierwszego gwizdka było czuć, że tego wieczoru stadion przy Bułgarskiej zobaczy coś wyjątkowego.
I rzeczywiście tak było. Ogień na trybunach, meksykańska fala i skandowanie co chwila nazwisk piłkarzy, którzy wpisywali się na listę strzelców. Kolejorz też nie zawiódł. W pierwszym meczu Lech Poznań urządził prawdziwy festiwal strzelecki, karcąc rywala aż 7:1. Tydzień później, na dalekiej, chłodnej i kapryśnej Islandii, nasz zespół dopełnił formalności, zwyciężając 1:0 i pewnie przypieczętował awans do kolejnej rundy. Dwumecz zakończył się imponującym łącznym wynikiem 8:1 dla mistrzów Polski – to wynik, który wlał litry nadziei w serca kibiców w całej Wielkopolsce, zwłaszcza po słabym początku sezonu i przegranym z Legią Superpucharze Polski!
Pogrom w Poznaniu: pokaz siły Lecha na własnym stadionie
Pierwsze spotkanie dwumeczu na stadionie w Poznaniu przejdzie do historii klubu. Już od pierwszych minut Lech ruszył do ataku, a kibice ledwie zdążyli usiąść, gdy Antonio Milić otworzył wynik celną główką w 3. minucie! Gol na 1:0 tylko napędził Kolejorza do dalszych ataków. Co prawda goście zdołali niespodziewanie wyrównać z wątpliwego rzutu karnego, ale okazało się to tylko zachętą do dalszej, strzeleckiej kanonady Lecha. Czerwona kartka dla obrońcy Breidabliku podcięła skrzydła rywalom, a Lechici bezlitośnie to wykorzystali. Jeszcze przed przerwą przecieraliśmy oczy ze zdumienia – Kolejorz schodził do szatni, prowadząc aż 5:1! Gole strzelali wszyscy: od obrońców po napastników. Do siatki trafiali Milić, Mikael Ishak (dwukrotnie), Joel Pereira oraz Leo Bengtsson.
Po zmianie stron tempo gry nieco spadło, ale nasz zespół nadal dominował. W 77. minucie Filip Jagiełło pięknym strzałem z dystansu dołożył szóstego gola, a wynik pierwszego meczu na 7:1 ustalił niezawodny Ishak, kompletując pierwszy w historii występów w Lechu hat-trick. Z trybun długo niosło się „Ishak on fire”, co wprawiło naszego kapitana we wzruszenie. Było to najwyższe europejskie zwycięstwo Lecha w historii klubu – Kolejorz jeszcze nigdy nie wygrał na arenie międzynarodowej tak wysoko!
Warto docenić też Filipa Szymczaka i Leo Bengtssona – obaj byli bardzo aktywni i to oni odpowiadali za sporą część ataków. Leo, jako nowy nabytek w Lechu, pięknie przedstawił się poznańskiej publiczności, efektownie dryblując.
🔵⚪ Przed Państwem Leo Bengtsson. Oby utrzymał ogień i 10 goli w tym sezonie ustrzeli. — @12zawodnikLecha
Awans Lecha przypieczętowany w rewanżu na Islandii
Rewanż w Kópavogur miał być dla Lecha formalnością – po takim pogromie w pierwszym meczu trudno było oczekiwać innego scenariusza niż spokojnego awansu. Mimo to mistrz Islandii od początku rzucił się do ataków, chcąc pokazać się przed własną publicznością. Przez pierwszy kwadrans gospodarze nawet zagrozili naszej bramce, ale czujność Bartosza Mrozka i odrobina szczęścia (piłka raz obiła słupek) uchroniły Lecha przed stratą gola. W 29. minucie skutecznie ostudziliśmy zapał rywali – Filip Szymczak skutecznym dryblingiem minął rywali w bocznej sekcji boiska i wyłożył piłkę Mikaelowi Ishakowi, a kapitan Lecha z zimną krwią trafił do siatki! Było 1:0 dla Kolejorza i stało się jasne, że awans Lecha Poznań jest na wyciągnięcie ręki. W akcję zamieszany był oczywiście Gisli Thordarson, który zanotował bardzo dobry występ.
W drugiej połowie tempo meczu na chwilę spadło. Trener Niels Frederiksen ściągnął z boiska kluczowych graczy, dając im odpocząć przed kolejnymi wyzwaniami. Jednak pojawienie się na boisku Louisa Palmy zwiastowało pewne ożywienie. Honduranin popisał się efektownym strzałem z lewej strony boiska – centymetry uratowały Breidablik przed stratą drugiego gola, bo piłka obiła słupek.
🔵⚪ Pokażcie mi piłkarza w Lechu, który z tej pozycji robi to, co Palma. Tylko słupek uratował Breidablik przed stratą bramki. A występ Palmy? Będzie radość. — @12zawodnikLecha
Ostatecznie Lech Poznań dowiózł prowadzenie do końca, wygrywając na Islandii 1:0. Dzięki temu przypieczętował awans do trzeciej rundy eliminacji Champions League przy wyniku 8:1 w dwumeczu. Choć rewanż nie obfitował w gole ani fajerwerki, spełnił swoje zadanie – Kolejorz zrobił to, co do niego należało, a jako kibice mogliśmy cieszyć się z awansu.
Wygrani dwumeczu
Trener Niels Frederiksen nie miał zbyt dużo czasu na pracę z nowymi piłkarzami i z tymi, którzy wracali z przedłużonych urlopów czy po kontuzji. Dwumecz z Breidablikiem posłużył na pewno do bacznej obserwacji piłkarzy. Kto zasłużył na więcej minut:
- João Moutinho – po słabych ostatnio występach Michała Gurgula jego miejsce w składzie zajął portugalski lewy obrońca. W meczu na Islandii wprowadził sporo spokoju; choć jego występ nie był perfekcyjny, w porównaniu z młodym Polakiem wypadł bardzo dobrze.
- Wojciech Mońka – MVP meczu z Breidablikiem. Ten zaledwie 18-letni środkowy obrońca grał niczym szef. Czyścił wszystkie akcje Islandczyków i bardzo odpowiedzialnie wspierał swojego bardziej doświadczonego kolegę z Portugalii.
- Gisli Thordarson – występ w rodzinnym kraju, przed niemal własną publicznością (Gisli jest wychowankiem tego klubu), nie podciął mu skrzydeł – wręcz przeciwnie. Walczył w obronie i wspierał w ataku. To po jego dobrej akcji piłka trafiła do Filipa Szymczaka, który asystował Ishakowi. Zaraz po Mońce najlepszy na boisku; schodząc z murawy, dostał gromkie brawa od lokalnej publiczności.
Liga Mistrzów w zasięgu ręki – co dalej czeka Lecha?
Po efektownym wyeliminowaniu Breidabliku Lech Poznań idzie jak burza. Awans do kolejnej rundy oznacza nie tylko przedłużenie naszych nadziei na upragnioną Ligę Mistrzów, ale daje też konkretne korzyści klubowi. Już teraz wiadomo, że nawet w najgorszym wypadku Kolejorz zagra jesienią w europejskich pucharach – dzięki temu zwycięstwu mistrz Polski ma zagwarantowany co najmniej udział w fazie ligowej Ligi Konferencji Europy. To świetna wiadomość dla kibiców spragnionych europejskich emocji – Poznań znów będzie żył meczami o stawkę na arenie międzynarodowej!
Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia. Piłkarze i fani Lecha nie zamierzają zadowalać się niższymi rozgrywkami. W trzeciej rundzie na drodze Kolejorza stanie znacznie poważniejszy przeciwnik – serbska Crvena Zvezda Belgrad (Czerwona Gwiazda). To klub z doświadczeniem w Champions League, prawdziwy europejski wyjadacz, ale wierzymy, że Lech pokaże charakter i wyeliminuje kolejnego przeciwnika.
Lech w eliminacjach zaprezentował futbol efektowny i efektywny, zapewniając sobie awans w pięknym stylu. Teraz przed nami kolejny akt tej przygody – z niecierpliwością czekamy na następne starcia i wierzymy, że Kolejorz nadal będzie nas zachwycał w drodze po europejskie szczyty! 💙🤍
Widzimy się w środę 06.08.2025 przy Bułgarskiej. Hej Lech!